wtorek, 12 listopada 2013

Historia małej sikorki czyli wdzięczność Kota.

Olunia, popatrz, kawka musiała wypaść z gniazda. Znalazłam ją na balkonie.

- Co ty zamierzasz zrobić z tym ptaszyskiem, mamo ?
Ptak budzi odrazę. Piszczy obrzydliwie. Wygląda tak, jakby się cały składał wyłącznie z gardła, w których porusza się czerwonawy, śliski język. Obrzydliwość.
Ty mamo chyba zgłupiałaś ? Będziesz mu muchy łapać czy robaki kopać ?
- Olunia nie wiem jeszcze co kawki zjadają. Ale wiem, ze musimy jej pomóc.
- Mamo, doprawdy ! żeby się tak rozczulać nad byle pisklakiem.
Myślisz ze ojciec pozwoli ci trzymać w domu jakiegoś ptaka? Każe ci wyrzucić i tyle.
- Ojciec ? - powtarza matka pytająco, jakby zapomniała, ze ojciec lada chwila wróci z pracy. - Gdybyś go poprosiła, Olunia, powiedziała ze chcesz tego ptaka odratować ? Olunia, powiedz mu tak, proszę...
- Co takiego! Ja mam prosić ojca ?
- Olunia ... przecież trzeba mu pomóc, temu ptakowi.
- Wyrzucić go i już ! I po ptakach ! - śmieje się.
- Co to ? mamo ? Beczysz ?.

A matka siedzi z ptakiem w dłoni i płacze.
- No wiesz ! - krzyczy do niej ze złością - beczeć z powodu wrony ! która i tak kot pożre ?
- Nie nad ptakiem płacze. Nad tobą - odpowiada matka przez łzy, stula dłoń.
- Daj krzyczy z jeszcze większa złością. - Sama wyrzucę !
Oczy matki nagle obsychają. Wyrzucić ? po prostu wyrzucić ?, powtarza i jej dłoń stula się coraz silnie, a błękitne oczy matki staja się nagle czarne. Dostała ataku szalu ? zwariowała ? wściekła się ?
- Czego się plączesz, ptaku - sieroto, czego tu szukasz, czego się po nas spodziewasz, możne miłosierdzia ? Ależ ptaku, z tobą tylko kłopot, trzeba cie nakarmić za darmo, obrać za darmo, ogrzać za darmo. Wynos się do innych, ale już, już cie tu nie widzę, wynocha ! - I dłoń matki zaciska się jeszcze mocniej.
- Co robisz ? mamo ? - krzyczy, zmartwiała ze zgrozy.
Masz, - mówi matka, oczy ma wciąż czarne; - teraz wyrzuć.

"Zabić ptaka" 
Ewa Ostrowska

7:20 rano z głębokiego snu budzi mnie przeraźliwy pisk.
Zamroczona snem wstaję pośpiesznie i biegnę w kierunku kwilenia.
W drzwiach kuchni widzę Nitkę trzymającą w pyszczku 'sprawcę tego wrzasku'. Moje pierwsze skojarzenie to mysz, oblewa mnie zimny pot i ogarnia gniew na kota, że nie zabiła zdobyczy i teraz będę ganiać za nią po całym mieszkaniu. W następnej chwili widzę, że to jednak ptaszek, dokładnie sikorka, mała, biedna, przestraszona, swoim kwileniem błagająca o litość, ale kota niewzruszona bawi się swoją zdobyczą, puszcza i łapie ją na przemian. A w mojej głowie jedna myśl, sikorka żyje, żyje ! 
Zabieram Nitkę od jej zdobyczy. Wracam do sikorki, patrzę,że siedzi w kącie kuchni i patrzy przestraszonym wzrokiem, na szczęście nie widzę śladów krwi, straciła jedynie tylko kilka piórek, uf. Pośpiesznie staram się złapać ptaka do pudełka, żeby wypuścić biedaka na wolność, ale maleństwo jest tak przerażone, że ucieka za lodówkę. Kilka godzin czekania i postanawia wyjść, zostaje złapane, obejrzane czy aby na pewno wszystko z nim w porządku i odzyskuje wolność. Moja radość ogromna, udało się uratować tego ptaka, z poprzednim nie miałam tyle szczęścia. Nitka zazwyczaj przynosi dżdżownice i żaby do domu, tym razem jednak znowu postanowiła obdarować mnie małym, pięknym ptaszkiem. 
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a sama Nitka mimo, że była niepocieszona utratą zdobyczy została pochwalona za swój talent łowiecki i nagrodzona przysmakiem.


Nasza dumna łowczyni.


na szczęście ocalała :)


wzrok łowcy 
(polowanie na ćmę)

Michał z rodzicami się śmieją, że Nitka potrafi polować tylko na robale i płazy jak widać nie tylko...

13 komentarzy:

  1. Aż żal mi się zrobiło maleńkiej, bezbronnej sikorki... Dobrze że ją uratowałaś :) A Nitka, no cóż, to kot prawdziwa łowczyni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem Aniu się udało poprzednia niestety nie miała tyle szczęścia. Wiem, że to natura, że to zew ale tak mi żal tych ptaszków (u rodziców M Kota prawie codziennie coś przynosi) A sama Nitka, cieszę się, że kot jest na tyle sprytny i ma siłę do polowania bo zaczynała Nam chorować, stawy zaczęły jej siadać jak widać jest, dużo, dużo lepiej. :)

      Usuń
  2. Proponuje zawiesic Nitce na szyi maly dzwoneczek, ktory bedzie ostrzegal ptaszki. Kota nie zdola sie do nich po cichu zakrasc, to naprawde dziala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterko Nitucha ma dzwoneczek przy szyj od zawsze i broni go jak lwica :)

      Kita rodziców robi to samo tylko, że częściej poluje i coś przynosi i żadne dzwoneczki nie pomagają :c próbowali wszystkiego.

      Usuń
    2. Ogluchl ten drob, czy jak?

      Usuń
    3. na to wychodzi Panterko ;)

      wracając do obroży to Nitka gryzie Nas po rękach tak delikatnie jak jej ją ściągamy ;d co jest zabawne, że tak bardzo jej pilnuje jej dzwoneczek i koniec :)

      Usuń
  3. Wspaniała kotka i jaka dumna po polowaniu;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dumna i blada, jeśli tak można powiedzieć o kocie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blada ? :D
      chyba z wrażenia, że coś upolowała prócz dżdżownicy :)

      Usuń
  5. Poruszający fragment książki ... Jeśli chodzi o sikoreczkę to super, że udało Ci się ją uratować, ale ! Kot jak sama to podkreśliłaś jest łowcą - takie życie.
    Piękne zdjęcia Moniko.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Aniu, bardzo go lubię i tak jakoś mi się skojarzył trochę z tą sytuacją.

      bardzo dziękuję :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Ja uwielbiam sikorki, pod domem mamy ich mnóstwo, więc je dokarmiam i próbuje robić im zdjęcia. Ale nigdy nie zapomnę jak usłyszałam piski, biegnę do okna i widzę, jak sroko złapała i zjada żywą sikorkę a inne ptaszki piszczały w koło. To była straszna scena!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze :)