poniedziałek, 25 listopada 2013

Filety z kurczaka w sosie z gorgonzoli

Ten wpis miał się pojawić klika dni temu ale moje samopoczucie nie pozwalało mi na mobilizację aby go umieścić na blogu. 
I stało się, choroba mnie dosięgnęła i to akurat teraz kiedy miałam pojechać do rodzinnego domu, trudno nic nie zrobię trzeba przecierpieć i wyleżeć. 

Danie, które chciałabym dzisiaj wam przedstawić to cudownie soczysty filet z kurczaka w sosie z gorgonzoli i szpinakiem.
Przepis zaczerpnęłam z KWESTII SMAKU, podziwiam i inspiruję się często cudami, które się tam znajdują. Modyfikacji dużych nie wprowadziłam więc polecam podstawowy przepis na to danie. 

Idealnie nadaje się na obiad lub kolację we dwoje.

Zainspirowana i pełna uczuć postanowiłam również zrobić coś kreatywnego od serca dla mojego cudownego mężczyzny.

Uwielbiam celebrować Nasze kolejne miesięcznice nie tylko dobrymi daniami ale również małymi gestami mojego uczucia którym go darzę.Niby takie nic a jednak tak wiele..


21.11' 13 - wypadły Nam 2 lata i 2 miesiące razem.



zmieniając temat u mnie zawitała za oknem zimna a jak jest u Was ? 

lecę zdrowieć, dobrego wieczoru !

środa, 20 listopada 2013

Wariacja na temat Carbonary

Zanim przejdę do wariacji na temat ukochanej przeze mnie carbonary napiszę kilka słów o restauracji, w której miałam przyjemność się wczoraj znaleźć: Restauracja Kos w Gdańsku. Po remoncie zaskakuje nas pięknem wnętrza, nawet toalety są zachwycające, niestety nie zabrałam ze sobą aparatu więc nie mogę się z wami podzielić tym co zobaczyłam, ale naprawdę wystrój całego lokalu mnie zachwycił.

"Restauracja KOS zaprasza na ucztę dla zmysłów! Starannie wyselekcjonowane, sezonowe produkty z pasją łączymy w wyśmienite dania. Nasze potrawy nie tylko wspaniale smakują, ale też uwodzą zapachem i pięknie wyglądają. W menu kuchnia tradycyjna i nowoczesna, dania fitness, pyszne desery i najlepsze wina."

Zgadzam się z każdym wyżej napisanym słowem, dania wyśmienite, smaczne, kuszące wyglądem oraz w przystępnych cenach.

wczoraj miałam przyjemność skosztować:
Aromatyczną zupę z młodego czosnku z kąskami polędwiczki
do zupy podawane jest ciepłe ziołowe pieczywo
( to był strzał w 10 ! idealna to za mało napisane )

Polędwiczka nadziewana suszonymi pomidorami 
podawana na sosie truflowo-pieczarkowym z plackami rosti i bukietem sałat i surówek 
(jak pewnie się domyślacie byłam zachwycona, ten sos coś cudownego)

a na deser znakomita owocowa pokusa
z dodatkiem musu waniliowego
z kawałkami czekolady i płatkami migdałów 
(...i jestem w niebie, serio, serio !)

na dodatek nawet herbata miętowa mi tak przypadła do
gustu, że wypiłam dwie filiżanki (duże) + Michałowi podpijałam.

moja ocena 9,5/10
żeby nie było, że nie ma wad, bo każda 
restauracja jakieś ma.
Ja jestem zachwycona i na pewno będę tam często jadać, 
polecam wam jak najbardziej !

WARIACJE na temat CARBONARY 


Wszyscy, którzy śledzą mojego bloga dobrze wiedzą, że uwielbiam wszelkiego 
rodzaju makarony. Uwielbiam i nie potrafię przejść obojętnie obok talerza z nimi.

dzisiaj eksperymentowałam trochę z sosem carbonara i muszę przyznać, że mi się to udało.

składniki:
boczek do carbonary 
(kupiony w lidlu)
250 ml śmietanki 30%
pół dużej cebuli
3 ząbki czosnku
2 żółtka
pęczek natki pietruszki
1 łyżka startego parmezanu lub podobnego sera
świeżo zmielony czarny pieprz lub kolorowy
szczypta soli
suszony rozmaryn

makaron pełnoziarnisty spaghetti 

Makaron gotujemy al dente. Na rozgrzanej patelni podsmażamy boczek, ok 5 minut następnie ściągamy go z patelni pozostawiając tłuszcz, który się z niego wytopił. Wrzucamy na patelnię drobno posiekaną cebulę 
(miksuje w blenderze) smażymy do momentu aż się zeszkli i dodajemy posiekany ząbek czosnku i odrobinę posiekanej natki pietruszki. W miseczce rozrabiamy żółtka z połową śmietanki i dodajemy starty ser, wlewamy na patelnię energicznie mieszając, dolewamy resztę śmietanki razem z boczkiem (zmniejszamy ogień do minimum i smażymy tak sos przez kilka minut) w tym czasie siekamy w blenderze resztę natki pietruszki z dwoma ząbkami czosnku i dorzucamy do sosu, przyprawiamy na sam koniec oraz dodajemy makaron i wszystko razem mieszamy. Podajemy na ciepło posypane odrobiną sera.


smacznego !

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kurczak w orzechach z sosem z granatu.

Ostatnio eksperymentuje z owocami w kuchni, tworzę z nich cudowne sosy do mięsa drobiowego.

Dzisiaj chcę się z wami podzielić przepisem na filet z kurczaka w orzechach włoskich, który urzekł mnie swoim smakiem i prostotą wykonania a do tego cudowny sos z granatu, 
istna ambrozja.


2 piersi z kurczaka 
1 roztrzepane jajko
ok 1/2 - 1 szklanki posiekanych orzechów włoskich
( 'siekałam' orzechy w blenderze )
mąka pszenna razowa
1 łyżki masła 
olej z pestek winogron może być też inny

sos z granatu:
1/3 szklanki białego wina (półwytrawnego)
1 łyżka drobno posiekanej cebuli 
1/4 szklanki wywaru z liścia laurowego i ziela angielskiego
1/3 szklanki soku wyciśniętego z ziarenek granatu
2 łyżki miodu (płynnego, ew. 3 łyżki jeżeli sos będzie mocno cierpki)
1 łyżka octu balsamicznego
do sosu: 4 łyżki wyłuskanych ziarenek grantu
świeżo wyciśnięty czarny pieprz

  • Pierś z kurczaka myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, czyścimy i rozbijamy tłuczkiem na filety o grubości ok 1-2 cm (ja lubię grube filety). Oprószamy solą i obtaczamy w jajku, a następnie w mieszance orzechów włoskich (posiekanych) i mące.
  • Rozgrzewamy patelnię z łyżką masła i kilkoma łyżkami oleju. Smażymy filety na małym ogniu  przez   5 - 7  minut z każdej strony.
  • Sos z granatu:  do małego garnka wlewamy wino, dodajemy drobno posiekaną cebulę i dusimy na wolnym ogniu do momentu aż większość płynu wyparuje. Wlewamy wywar z ziela angielskiego i liścia laurowego, sok z granatu i gotujemy przez kilka minut aż sos się zredukuje o połowę. Dodajemy miód i łyżkę octu balsamicznego, gotujemy aż lekko zgęstnieje w razie potrzeby możemy użyć odrobinę mąki kukurydzianej aby zagęścić sos. Następnie mieszamy wytworzony sos z pestkami granatu i doprawiamy do smaku czarnym pieprzem.   

Podajemy pierś z kurczaka z sosem z granatu i ryżem lub sałatą.


dobrego wieczoru !

czwartek, 14 listopada 2013

Ściąga do kuchni - odmierzanie już nie będzie sprawiać problemu.

Nie wiem jak wy ale ja dosyć często zastanawiam się czy faktycznie łyżka, którą trzymam w dłoni ma tyle gramów ile podane jest w przepisie. Wiadomo,że jeżeli chodzi o wypieki to jest na prawdę istotne. Szperając w internecie natknęłam się na takie oto ściągawki i chcę się nimi z wami podzielić jak dla mnie są genialne mam nadzieję, że i wam się przydadzą. 


na pierwszy rzut pójdą małe i duże łyżeczki i gramy,
 które się w nich mieszczą.


a teraz ściąga dotycząca ilości gramów w jednej szklance.

piękne, przejrzyste i bardzo pomocne. Myślę, że warto posiadać takie ściągi w każdej kuchni .

dobrego wieczoru.

wtorek, 12 listopada 2013

Historia małej sikorki czyli wdzięczność Kota.

Olunia, popatrz, kawka musiała wypaść z gniazda. Znalazłam ją na balkonie.

- Co ty zamierzasz zrobić z tym ptaszyskiem, mamo ?
Ptak budzi odrazę. Piszczy obrzydliwie. Wygląda tak, jakby się cały składał wyłącznie z gardła, w których porusza się czerwonawy, śliski język. Obrzydliwość.
Ty mamo chyba zgłupiałaś ? Będziesz mu muchy łapać czy robaki kopać ?
- Olunia nie wiem jeszcze co kawki zjadają. Ale wiem, ze musimy jej pomóc.
- Mamo, doprawdy ! żeby się tak rozczulać nad byle pisklakiem.
Myślisz ze ojciec pozwoli ci trzymać w domu jakiegoś ptaka? Każe ci wyrzucić i tyle.
- Ojciec ? - powtarza matka pytająco, jakby zapomniała, ze ojciec lada chwila wróci z pracy. - Gdybyś go poprosiła, Olunia, powiedziała ze chcesz tego ptaka odratować ? Olunia, powiedz mu tak, proszę...
- Co takiego! Ja mam prosić ojca ?
- Olunia ... przecież trzeba mu pomóc, temu ptakowi.
- Wyrzucić go i już ! I po ptakach ! - śmieje się.
- Co to ? mamo ? Beczysz ?.

A matka siedzi z ptakiem w dłoni i płacze.
- No wiesz ! - krzyczy do niej ze złością - beczeć z powodu wrony ! która i tak kot pożre ?
- Nie nad ptakiem płacze. Nad tobą - odpowiada matka przez łzy, stula dłoń.
- Daj krzyczy z jeszcze większa złością. - Sama wyrzucę !
Oczy matki nagle obsychają. Wyrzucić ? po prostu wyrzucić ?, powtarza i jej dłoń stula się coraz silnie, a błękitne oczy matki staja się nagle czarne. Dostała ataku szalu ? zwariowała ? wściekła się ?
- Czego się plączesz, ptaku - sieroto, czego tu szukasz, czego się po nas spodziewasz, możne miłosierdzia ? Ależ ptaku, z tobą tylko kłopot, trzeba cie nakarmić za darmo, obrać za darmo, ogrzać za darmo. Wynos się do innych, ale już, już cie tu nie widzę, wynocha ! - I dłoń matki zaciska się jeszcze mocniej.
- Co robisz ? mamo ? - krzyczy, zmartwiała ze zgrozy.
Masz, - mówi matka, oczy ma wciąż czarne; - teraz wyrzuć.

"Zabić ptaka" 
Ewa Ostrowska

7:20 rano z głębokiego snu budzi mnie przeraźliwy pisk.
Zamroczona snem wstaję pośpiesznie i biegnę w kierunku kwilenia.
W drzwiach kuchni widzę Nitkę trzymającą w pyszczku 'sprawcę tego wrzasku'. Moje pierwsze skojarzenie to mysz, oblewa mnie zimny pot i ogarnia gniew na kota, że nie zabiła zdobyczy i teraz będę ganiać za nią po całym mieszkaniu. W następnej chwili widzę, że to jednak ptaszek, dokładnie sikorka, mała, biedna, przestraszona, swoim kwileniem błagająca o litość, ale kota niewzruszona bawi się swoją zdobyczą, puszcza i łapie ją na przemian. A w mojej głowie jedna myśl, sikorka żyje, żyje ! 
Zabieram Nitkę od jej zdobyczy. Wracam do sikorki, patrzę,że siedzi w kącie kuchni i patrzy przestraszonym wzrokiem, na szczęście nie widzę śladów krwi, straciła jedynie tylko kilka piórek, uf. Pośpiesznie staram się złapać ptaka do pudełka, żeby wypuścić biedaka na wolność, ale maleństwo jest tak przerażone, że ucieka za lodówkę. Kilka godzin czekania i postanawia wyjść, zostaje złapane, obejrzane czy aby na pewno wszystko z nim w porządku i odzyskuje wolność. Moja radość ogromna, udało się uratować tego ptaka, z poprzednim nie miałam tyle szczęścia. Nitka zazwyczaj przynosi dżdżownice i żaby do domu, tym razem jednak znowu postanowiła obdarować mnie małym, pięknym ptaszkiem. 
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a sama Nitka mimo, że była niepocieszona utratą zdobyczy została pochwalona za swój talent łowiecki i nagrodzona przysmakiem.


Nasza dumna łowczyni.


na szczęście ocalała :)


wzrok łowcy 
(polowanie na ćmę)

Michał z rodzicami się śmieją, że Nitka potrafi polować tylko na robale i płazy jak widać nie tylko...

niedziela, 10 listopada 2013

Szarlotka razowa z aronią: Listopadowe Wyzwanie Blogerek.

Razem z 11 wspaniałymi kobietami podjęłam się listopadowego wyzwania blogerek. Tematem przewodnim jest szarlotka i mimo,że nie jestem najlepsza w wypiekach postanowiłam wraz z dziewczynami wyczarować coś pysznego na niedzielny stół. 


Sami zobaczcie co z tego wyszło:


Żytnie razowe ciasto kruche:
3 lub 4 szklanki mąki żytniej razowej
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 lub 1 łyżeczka cynamonu
100 g margaryny do pieczenia np. Kasia, musi być schłodzona.
1/2 szklanki brązowego cukru 
1 duże jajko lub 2 mniejsze.
1/2 szklanki płynnego miodu

Jabłka z aronią - nadzienie.
1 kg jabłek u mnie szara reneta ale mogą być inne
250 g mrożonej aronii
3 łyżki soku z cytryny
garść małych lub dużych posiekanych rodzynek
3 łyżki brązowego cukru
2 łyżki płynnego miodu
przyprawy: 2 łyżeczki cynamonu 
1/2 łyżeczki kardamonu, imbiru i gałki muszkatołowej

szarlotkę posypujemy cukrem pudrem z dodatkiem cynamonu.

Do dużej miski (ja mam specjalną do wyrabiania ciasta) wsypujemy mąkę i mieszamy ją z solą, proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną i cynamonem. Dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę i brązowy cukier, siekamy wszystko nożem. Dodajemy jajko i mieszamy nożem, dodajemy miód i zgarniając mąkę do środka zagniatamy szybko ciasto. Formujemy kulę następnie dzielimy ją na 2 części, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki.

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Przygotowujemy tortownicę, możemy ją wyłożyć papierem do pieczenia ale nie musimy. Obieramy jabłka, trzemy na tarce o dużych oczkach. Ostrożnie mieszamy z sokiem z cytryny, przyprawami, rodzynkami oraz aronią. 

Jedną połowę ciasta rozwałkowujemy na spód tortownicy ew. możemy ręką rozprowadzić ciasto. Następnie dziurkujemy je widelcem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 13 do 15 minut następnie wyciągamy ciasto z piekarnika. 

Temperaturę w piekarniku obniżamy do 180 stopni. Drugą część ciasta rozwałkowujemy. Masę jabłkowo - aroniową mieszamy z cukrem i miodem i wykładamy na wcześniej upieczony spód szarlotki. Przykrywamy drugą częścią ciasta (podziurkować ciasto widelcem lub zrobić x nożem na cieście) wstawić do piekarnika. Piec przez 30 minut, następnie przykryć folią aluminiową i piec kolejne 15 minut. Po wyłączeniu piekarnika ściągamy folię z ciasta i zostawiamy je jeszcze przez 10-15 min. w środku. 

Szarlotka zarówno na ciepło jak i na zimno jest pyszna, 
na ciepło polecam z lodami czekoladowo-wiśniowymi.


W Listopadowym Wyzwaniu Blogerek wzięły udział:


ORGANIZATORKI :

PAULINA

MARTA


ZAPROSZONE BLOGERKI :

ELA

MAGDA

KASIA

GOSIA

OLIWIA

IWONA

JUSTYNA

RENATA 

ELIZA 

Bardzo dziękuję za zorganizowanie tej akcji i za wspólnie spędzony z Wami czas.

dobrego dnia !

wtorek, 5 listopada 2013

Makaron al'a Papryczkaa

Jak już pewnie nie raz wspomniałam, uwielbiam makarony wszelkiego rodzaju. Nie tylko dlatego,że są pyszne ale również proste i szybkie w przygotowaniu. I mimo,że proste to potrafią być niebanalnymi potrawami. I mam nadzieję,że będzie tak też w tym przypadku.

Połączenie makaronu z mięsem drobiowym marynowanym w ziołach, oliwie z suszonych pomidorów, suszonych pomidorach i do tego lekki akcent czarnych oliwek.
Całość muśnięta jogurtem greckim.


talerz pełen radości. 

Pierś z kurczaka
słoiczek suszonych pomidorów w oliwie
oregano
bazylia
ząbek czosnku
kolorowy pieprz
szczypta soli
słoiczek czarnych oliwek

Pierś z kurczaka myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy w kostkę lub paseczki. Marynujemy w oliwie z suszonych pomidorów ok. 1-2 h (ilość oliwy jest zależna od tego ile mamy drobiu - ok 4-6 łyżek.) dodajemy do marynaty 1 ząbek czosnku (starty na mus lub drobno posiekany) oregano, bazylię, pieprz kolorowy, szczyptę soli do smaku. Kroimy 4 suszone pomidory i  smażymy z mięsem przez kilka minut, do momentu, aż będzie dobre. Dodajemy 2 łyżki jogurtu greckiego i cały czas mieszamy. Po 1 min ściągamy patelnię z ognia. Mięso z sosem podajemy z makaronem ugotowanym al dente. Całość posypujemy czarnymi oliwkami. 

smacznego ! 

Od pewnego czasu chodziła mi po głowie myśl o bieganiu. 
Przygotowywałam się do tego psychicznie i fizycznie.
 Stan mojej kondycji = żenujący.
Wczoraj postanowiłyśmy z towarzyszką moich zmagań rozpocząć naszą walkę
z lenistwem i chandrą jesienną. 
Mam nadzieję,że będziemy biegać tak jak założyłyśmy
czyli dwa razy w tygodniu. Od czasu do czasu będę pisała jakąś wzmiankę o tym jak mi się nie chce i mam patentowanego lenia lub też o drobnych sukcesach. 
Mam tylko cichą nadzieję,że was nie zanudzę.  

Wczoraj bieganie w towarzystwie a dzisiaj samotne.
Na chwilę obecną jestem bardzo zdeterminowana, daje mi to siłę do dalszych zmagań w ciągu dnia.

Jakie sporty lubicie?
 może coś trenujecie, trenowaliście?
podzielcie się.

 dobrego dnia.