wtorek, 31 grudnia 2013

2014 Loading...

Kochani życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku ! 
Spełnienia marzeń, zdrowia dużo siły w dążeniu do wyznaczonych przez siebie celów i oby uśmiech częściej gościł na waszych twarzach niż smutek.


A Little Party Never Killed Nobody.

szampańskiej zabawy w miłym towarzystwie.
i pamiętajcie !


aby oszczędzać dzisiaj wodę.

:) 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Polędwiczki wieprzowe z orzechami włoskimi w sosie miodowo - musztardowym i paczka od firmy VOG.

Dzisiaj polecam przepis na polędwiczki wieprzowe w sosie musztardowo - miodowym.

Chce również napisać kilka słów o paczce, którą otrzymałam kilka dni temu od firmy VOG.
Znajdywały się w niej następujące produkty: 

Rapso 0,75l
BackMit 200g - cały asortyment
Kresto orzechy laskowe 200g
Kresto migdały płatki 150g
Kresto orzechy włoskie 200g
Kresto wiórki kokosowe 200g
Kresto rodzynki 200g
Kresto mak 200g
GP mieszanka skórek 100g
GP skórka pomarańczy 100g
Kresto migdały prażone solne 100g
Kresto orzechy ziemne prażone solone 100g
Kresto nerkowce prażone solone 100g
Kresto morele suszone 200g
Kresto śliwki suszone 200g


W jednej paczce tyle radości.

Polędwiczki wieprzowe z orzechami włoskimi w sosie miodowo - musztardowym


1 polędwiczka wieprzowa ( wyszło 6 plastrów )
garść orzechów włoskich KRESTO
tarte orzechy włoskie do obtoczenia
1 łyżka miodu
1 łyżka brendy
2 łyżki musztardy
2 - 3 łyżki oleju Rapso
( jestem nim zachwycona )
małą filiżankę wody
sól, pieprz
suszony lubczyk
suszona natka pietruszki

Polędwiczkę myjemy, osuszamy i kroimy w jednakowej grubości plastry. Każdy plasterek rozbijamy delikatnie pięścią i oprószamy solą i pieprzem a następnie obtaczamy w tartych orzechach włoskich. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy do niego orzechy włoskie. Prażymy je przez kilka minut tak aby wydobyć ich aromat i sprawić,że będą chrupkie. Wyciągamy uprażone orzechy na talerzyk a na oleju smażymy obtoczone w tartych orzechach włoskich polędwiczki (ok 2 min z obu stron). Wrzucamy z powrotem uprażone wcześniej orzechy i dodajemy musztardę oraz miód. Podlewamy wszystko filiżanką wody i łyżką brendy. Dusimy wszystko na małym ogniu przez ok 10 min. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, odrobiną lubczyku i natki. Gotowe danie posypujemy dodatkowo suszonym lubczykiem.


Jutro już Wigilia z tej okazji życzę wam wszystkiego co najlepsze. Oby te święta były cudownym czasem dla was i waszych bliskich. 


Pozwolę sobie również pochwalić się naszą choinką i faktem, że wzbudza ona małe zainteresowanie Nitki z czego się bardzo cieszymy bo jednak trochę się obawiałam tego, że drzewko nie przeżyje spotkania z naszym małym szatanem :)



dobrego wieczoru !

sobota, 14 grudnia 2013

Curry z bananem w sosie orzechowym


Dzisiaj egzotycznie i bardzo wymyślnie. 


2 piersi z kurczaka
banan 
1 łyżka curry
1 łyżka garam masala
1 łyżka margaryny
łyżka sosu sojowego
szczypiorek

sos orzechowy:
100g orzechów włoskich (łuskanych)
garść owoców goji (opcjonalnie)
250 ml śmietanki 18%
1 łyżka margaryny
mała cebula

Mięso kroimy w dużą kostkę, banana na pół i w plasterki a szczypiorek drobno siekamy. Kurczaka mieszamy z curry i garam masala. Po ok 15-20 min rozpuszczamy w rondelku margarynę i podsmażamy mięso. Wlewamy do rondelka sos orzechowy, dodajemy banany i sos sojowy i dusimy wszystko razem przez ok. 10 minut. Curry podajemy samo lub z ryżem na koniec posypujemy wszystko posiekanym szczypiorkiem.

sos orzechowy: orzechy włoskie razem z owocami goji blendujemy na pył i przesypujemy do małej miseczki. W rondelku rozpuszczamy margarynę i szklimy drobno pokrojoną cebulę, następnie blendujemy ją razem z orzechami i owocami goji. Do rondelka na którym szkliła się cebula wlewamy śmietankę i dodajemy masę z blendera. Gotujemy na małym ogniu przez ok 10 minut doprawiając solą i pieprzem do smaku i ew. gałką muszkatołową. Sos powinien zgęstnieć.


sos orzechowy wyszedł obłędny.

na dobranoc jeszcze mała gwiazda ;)


dobrego wieczoru 

czwartek, 12 grudnia 2013

Polish mare - december


Bałtyk zimą jest wyjątkowo piękny sami zobaczcie:


zdjęcia są autorstwa moich przyjaciół Eli&Lela.


Molo w Brzeźnie - Gdańsk.




pozwolę sobie również wstawić zdjęcie z samą autorką zdjęć.


Eli bardzo dziękuję za możliwość udostępnienia waszej twórczości.

A wam jak się podoba bałty zimą ? 

dobrego wieczoru.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Projekt z Make Beauty By

Ostatnio pisałam, że szykuje się projekt z inną blogerką. Czas pokazać efekty naszego spotkania i tego jaką przeszłam metamorfozę jedynie za pomocą makijażu. Zapraszam was na makijaż al'a Pani Śnieżynka jak pięknie określiła to Ola z Make Beauty By.


na pełną relację z tego co się działo na poszczególnych etapach makijażu odsyłam na bloga Oli czyli http://makebeautyby.blogspot.com/2013/12/bekitne-oko.html
serdecznie polecam !


błękitne oko 


na co dzień o ile w ogóle maluję się bardzo delikatnie, nie podkreślam tak bardzo oczu 
dlatego koncepcja bardzo mi się spodobała i była dla mnie miłym zaskoczeniem.


na tym zdjęciu M mówi, że jesteśmy z Olą do siebie podobne :) 


My - zdjęcie, które mnie rozczula.

Jeszcze kilka słów o samej autorce makijażu. Ola jest cudowną, bardzo ciepłą kobietą, cierpliwą i mającą wiele pomysłów, które realizuje czego przykładem jest nasze spotkanie jakże sympatyczne. Mam nadzieję, że będzie jeszcze ich wiele. Dziękuję Ci Oleńka za ten miły wspólnie spędzony czas. 

na koniec jeszcze Niteczka, nie mogę się powstrzymać ! 


dobrego wieczoru

niedziela, 8 grudnia 2013

Pierniki wg przepisu Karoliny - Grudniowe Wyzwanie Blogerek

Pierwszy raz w życiu robiłam pierniki więc proszę o wyrozumiałość, nie była to łatwa sztuka. Na szczęście miałam cudownego pomocnika który pomógł przy samych piernikach i wesołej twórczości czyli dekorowaniu naszego wypieku.

nieźle się przy tym bawiliśmy, śmiechu było co nie miara ! 


Przepis podała mi moja koleżanka Karolina.



Pierniczki: 250g masła lub margaryny, 1kg mąki, 400g cukru pudru, 400g miodu, 2 jaja, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 40g przyprawy do piernika

Wszystkie składniki wymieszać i wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i nie będzie się kleiło do rąk. Rozwałkować na grubość 5mm i wycinać. Pieczemy 8-10min w 180stopniach. Pierniki muszą leżeć żeby zmięknąć. Mam nadzieję, że zdążą, bo potrzeba na to 3 tygodni.  Chyba że zamkniemy je w puszce z pokrojonym jabłkiem, wtedy szybciej będą miękły.  Jabłko należy wymieniać na nowe, żeby nie spleśniało.

może nie są najpiękniejsze ale uwierzcie mi na słowo, że są pyszne i znikają w oka mgnieniu co będzie można zauważyć na poniższym zdjęciu :)


cieszę się, że mimo pisania prac i egzaminów na uczelni wyrobiłam się w czasie i mogłam wziąć udział w grudniowym wyzwaniu blogerek.


Nasza wesoła twórczość ^^ 
Michał zaopiekował się zwierzakami.



ORGANIZATORKI :

PAULINA



MARTA


ZAPROSZONE BLOGERKI :

MAGDA



GOSIA



IWONA



JUSTYNA



BOŻENA



JUSTYNA



MAGDA



EWA 



ANIA



JUDYTA


dziękuję dziewczyny za wspólne pierniczenie !

piątek, 6 grudnia 2013

CAMEMBERT zapiekany z pomidorami


Wspaniała przekąska. Idealna na śniadanie lub kolację.

Tego typu przysmak sprawdzi się jako doskonałe małe "co nie co" w gronie przyjaciół.


1 serek camembert
kilka gałązek tymianku
1 ząbek czosnku

pomidory:
4 suszone pomidory
mała łyżeczka oleju z pomidorów
4 pomidorki cherry
ząbek czosnku 
pieprz kolorowy, oregano, bazylia,
 suszona cebula i tymianek


camembert uprzednio nadziany ząbkiem czosnku, pokrojonym na mniejsze kawałki (4 słupki) pieczemy przez 15-20 minut w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku.

Suszone pomidory blendujemy razem z resztą składników 'sosu" pomidorowego.

Gotową masę kładziemy na gorący ser camembert.



idealnie do takiej przystawki pasuje ziołowa bagietka.

smacznego !

Dzisiaj zawitała do Gdańska zima pełną gębą, w niektórych miejscach śnieg sięga nawet kolan.

Mikołaj mimo tych utrudnień jakie niesie ze sobą biały puch i silny wiatr dotarł do mnie. Mam nadzieję, że i do was trafił. Pochwalę się prezentami bo jednym z nich jest 
książka kulinarna.


 kropką nad i do prezentów był bukiet czerwonych róż
czyli odrobina wiosny w wazonie.

A tutaj mała zapowiedź postu, który ukarze się po weekendzie


makijaż zrobiła Ola z  http://makebeautyby.blogspot.com

A i bardzo proszę o trzymanie jutro kciuków, mam egzamin z Andragogiki. 

dobrego weekendu !

czwartek, 5 grudnia 2013

rok minął jak jeden dzień.

Z wielką radością mogę napisać, że dzisiaj mija rok jak Niteczka jest z nami.
Nasza Mała Wielka radość pojawiła się u nas za sprawą mojej przyjaciółki i jej siostry
będę wam wdzięczna dziewczyny do końca za ten cudowny prezent na mikołajki.
Niteczka jest jedyna w swoim rodzaju, charakterna jak również towarzyska z niej bestia.
Nie raz nas zadziwiła swoim postępowaniem i jeszcze pewnie nie raz nas zaskoczy.






Nasz Nicpoń ! :)
dobrego wieczoru 

wtorek, 3 grudnia 2013

Kurczak z ananasem i żurawiną w sosie słodko-kwaśnym

Wpis, który miał się pojawić kilka dni temu, wiem, wiem ostatnio zaniedbuję bloga ale chcę coś powiedzieć na swoje usprawiedliwienie, choroba i problemy osobiste mnie trochę demotywują do działania. Jeżeli chodzi o problemy zostały rozwiązane a choroba no cóż jeszcze nie do końca mi odpuszcza ale nie poddaję się i walczę ze wstrętnym kaszlem. Może macie jakieś dobre sposoby na męczący kaszel ? 

Wracając do przepisu, bardzo fajna kombinacja smaków, egzotyczna do tego prosta i szybka w przygotowaniu czyli wszystko to co lubię w kuchni.


1 łyżka oleju (z pestek winogrona)
1 czubata łyżeczka drobno startego imbiru razem ze skórką
1 ząbek czosnku starty na mus na małej tarce do czosnku
szczypta chilli - płatki 
pierś z kurczaka pokrojona w kostkę
suszona żurawina (mała garstka)
ananas z puszki 
1/4 szklanki brandy 
1/2 szklanki soku jabłkowego 
1/2 soku z ananasa czyli syropu z puszki
pieprz kolorowy 
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżka soku z cytryny i 1 łyżka masła
1 łyżeczka octu winnego

Na patelnię wlać olej, rozgrzać. Następnie dodać imbir, czosnek i chilli. Smażyć na umiarkowanym ogniu przez chwilę. Dodać wcześniej oprószonego solą kurczaka i obsmażyć z każdej strony aby nie był surowy. 
Następnie dodajemy pokrojonego ananasa i brandy, czekamy aż wyparuje. Wlewamy sok jabłkowy i gotujemy przez kilka minut do momentu aż połowa soku wyparuje. Syrop z ananasa mieszamy z mąką ziemniaczaną i wlewamy na patelnię. Zagotowujemy całość i dodajemy sok z cytryny i masło. Wsypujemy garść suszonej żurawiny i gotujemy przez około 5 minut. Całość podajemy z ryżem, posypaną odrobiną płatkami chilli i pieprzem kolorowym.


niebawem będę mogła pochwalić się wspólnym projektem z inną blogerką
bądźcie cierpliwi. Dodam, że projekt nie dotyczy sfery kulinarnej jest on ukazaniem piękna, kobiecości.
Zapraszam Was serdecznie do śledzenia postów.

zachęcam również do polubienia mojego fanpaga 

będzie mi bardzo miło :)
dobrego wieczoru !

poniedziałek, 25 listopada 2013

Filety z kurczaka w sosie z gorgonzoli

Ten wpis miał się pojawić klika dni temu ale moje samopoczucie nie pozwalało mi na mobilizację aby go umieścić na blogu. 
I stało się, choroba mnie dosięgnęła i to akurat teraz kiedy miałam pojechać do rodzinnego domu, trudno nic nie zrobię trzeba przecierpieć i wyleżeć. 

Danie, które chciałabym dzisiaj wam przedstawić to cudownie soczysty filet z kurczaka w sosie z gorgonzoli i szpinakiem.
Przepis zaczerpnęłam z KWESTII SMAKU, podziwiam i inspiruję się często cudami, które się tam znajdują. Modyfikacji dużych nie wprowadziłam więc polecam podstawowy przepis na to danie. 

Idealnie nadaje się na obiad lub kolację we dwoje.

Zainspirowana i pełna uczuć postanowiłam również zrobić coś kreatywnego od serca dla mojego cudownego mężczyzny.

Uwielbiam celebrować Nasze kolejne miesięcznice nie tylko dobrymi daniami ale również małymi gestami mojego uczucia którym go darzę.Niby takie nic a jednak tak wiele..


21.11' 13 - wypadły Nam 2 lata i 2 miesiące razem.



zmieniając temat u mnie zawitała za oknem zimna a jak jest u Was ? 

lecę zdrowieć, dobrego wieczoru !

środa, 20 listopada 2013

Wariacja na temat Carbonary

Zanim przejdę do wariacji na temat ukochanej przeze mnie carbonary napiszę kilka słów o restauracji, w której miałam przyjemność się wczoraj znaleźć: Restauracja Kos w Gdańsku. Po remoncie zaskakuje nas pięknem wnętrza, nawet toalety są zachwycające, niestety nie zabrałam ze sobą aparatu więc nie mogę się z wami podzielić tym co zobaczyłam, ale naprawdę wystrój całego lokalu mnie zachwycił.

"Restauracja KOS zaprasza na ucztę dla zmysłów! Starannie wyselekcjonowane, sezonowe produkty z pasją łączymy w wyśmienite dania. Nasze potrawy nie tylko wspaniale smakują, ale też uwodzą zapachem i pięknie wyglądają. W menu kuchnia tradycyjna i nowoczesna, dania fitness, pyszne desery i najlepsze wina."

Zgadzam się z każdym wyżej napisanym słowem, dania wyśmienite, smaczne, kuszące wyglądem oraz w przystępnych cenach.

wczoraj miałam przyjemność skosztować:
Aromatyczną zupę z młodego czosnku z kąskami polędwiczki
do zupy podawane jest ciepłe ziołowe pieczywo
( to był strzał w 10 ! idealna to za mało napisane )

Polędwiczka nadziewana suszonymi pomidorami 
podawana na sosie truflowo-pieczarkowym z plackami rosti i bukietem sałat i surówek 
(jak pewnie się domyślacie byłam zachwycona, ten sos coś cudownego)

a na deser znakomita owocowa pokusa
z dodatkiem musu waniliowego
z kawałkami czekolady i płatkami migdałów 
(...i jestem w niebie, serio, serio !)

na dodatek nawet herbata miętowa mi tak przypadła do
gustu, że wypiłam dwie filiżanki (duże) + Michałowi podpijałam.

moja ocena 9,5/10
żeby nie było, że nie ma wad, bo każda 
restauracja jakieś ma.
Ja jestem zachwycona i na pewno będę tam często jadać, 
polecam wam jak najbardziej !

WARIACJE na temat CARBONARY 


Wszyscy, którzy śledzą mojego bloga dobrze wiedzą, że uwielbiam wszelkiego 
rodzaju makarony. Uwielbiam i nie potrafię przejść obojętnie obok talerza z nimi.

dzisiaj eksperymentowałam trochę z sosem carbonara i muszę przyznać, że mi się to udało.

składniki:
boczek do carbonary 
(kupiony w lidlu)
250 ml śmietanki 30%
pół dużej cebuli
3 ząbki czosnku
2 żółtka
pęczek natki pietruszki
1 łyżka startego parmezanu lub podobnego sera
świeżo zmielony czarny pieprz lub kolorowy
szczypta soli
suszony rozmaryn

makaron pełnoziarnisty spaghetti 

Makaron gotujemy al dente. Na rozgrzanej patelni podsmażamy boczek, ok 5 minut następnie ściągamy go z patelni pozostawiając tłuszcz, który się z niego wytopił. Wrzucamy na patelnię drobno posiekaną cebulę 
(miksuje w blenderze) smażymy do momentu aż się zeszkli i dodajemy posiekany ząbek czosnku i odrobinę posiekanej natki pietruszki. W miseczce rozrabiamy żółtka z połową śmietanki i dodajemy starty ser, wlewamy na patelnię energicznie mieszając, dolewamy resztę śmietanki razem z boczkiem (zmniejszamy ogień do minimum i smażymy tak sos przez kilka minut) w tym czasie siekamy w blenderze resztę natki pietruszki z dwoma ząbkami czosnku i dorzucamy do sosu, przyprawiamy na sam koniec oraz dodajemy makaron i wszystko razem mieszamy. Podajemy na ciepło posypane odrobiną sera.


smacznego !

poniedziałek, 18 listopada 2013

Kurczak w orzechach z sosem z granatu.

Ostatnio eksperymentuje z owocami w kuchni, tworzę z nich cudowne sosy do mięsa drobiowego.

Dzisiaj chcę się z wami podzielić przepisem na filet z kurczaka w orzechach włoskich, który urzekł mnie swoim smakiem i prostotą wykonania a do tego cudowny sos z granatu, 
istna ambrozja.


2 piersi z kurczaka 
1 roztrzepane jajko
ok 1/2 - 1 szklanki posiekanych orzechów włoskich
( 'siekałam' orzechy w blenderze )
mąka pszenna razowa
1 łyżki masła 
olej z pestek winogron może być też inny

sos z granatu:
1/3 szklanki białego wina (półwytrawnego)
1 łyżka drobno posiekanej cebuli 
1/4 szklanki wywaru z liścia laurowego i ziela angielskiego
1/3 szklanki soku wyciśniętego z ziarenek granatu
2 łyżki miodu (płynnego, ew. 3 łyżki jeżeli sos będzie mocno cierpki)
1 łyżka octu balsamicznego
do sosu: 4 łyżki wyłuskanych ziarenek grantu
świeżo wyciśnięty czarny pieprz

  • Pierś z kurczaka myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, czyścimy i rozbijamy tłuczkiem na filety o grubości ok 1-2 cm (ja lubię grube filety). Oprószamy solą i obtaczamy w jajku, a następnie w mieszance orzechów włoskich (posiekanych) i mące.
  • Rozgrzewamy patelnię z łyżką masła i kilkoma łyżkami oleju. Smażymy filety na małym ogniu  przez   5 - 7  minut z każdej strony.
  • Sos z granatu:  do małego garnka wlewamy wino, dodajemy drobno posiekaną cebulę i dusimy na wolnym ogniu do momentu aż większość płynu wyparuje. Wlewamy wywar z ziela angielskiego i liścia laurowego, sok z granatu i gotujemy przez kilka minut aż sos się zredukuje o połowę. Dodajemy miód i łyżkę octu balsamicznego, gotujemy aż lekko zgęstnieje w razie potrzeby możemy użyć odrobinę mąki kukurydzianej aby zagęścić sos. Następnie mieszamy wytworzony sos z pestkami granatu i doprawiamy do smaku czarnym pieprzem.   

Podajemy pierś z kurczaka z sosem z granatu i ryżem lub sałatą.


dobrego wieczoru !

czwartek, 14 listopada 2013

Ściąga do kuchni - odmierzanie już nie będzie sprawiać problemu.

Nie wiem jak wy ale ja dosyć często zastanawiam się czy faktycznie łyżka, którą trzymam w dłoni ma tyle gramów ile podane jest w przepisie. Wiadomo,że jeżeli chodzi o wypieki to jest na prawdę istotne. Szperając w internecie natknęłam się na takie oto ściągawki i chcę się nimi z wami podzielić jak dla mnie są genialne mam nadzieję, że i wam się przydadzą. 


na pierwszy rzut pójdą małe i duże łyżeczki i gramy,
 które się w nich mieszczą.


a teraz ściąga dotycząca ilości gramów w jednej szklance.

piękne, przejrzyste i bardzo pomocne. Myślę, że warto posiadać takie ściągi w każdej kuchni .

dobrego wieczoru.

wtorek, 12 listopada 2013

Historia małej sikorki czyli wdzięczność Kota.

Olunia, popatrz, kawka musiała wypaść z gniazda. Znalazłam ją na balkonie.

- Co ty zamierzasz zrobić z tym ptaszyskiem, mamo ?
Ptak budzi odrazę. Piszczy obrzydliwie. Wygląda tak, jakby się cały składał wyłącznie z gardła, w których porusza się czerwonawy, śliski język. Obrzydliwość.
Ty mamo chyba zgłupiałaś ? Będziesz mu muchy łapać czy robaki kopać ?
- Olunia nie wiem jeszcze co kawki zjadają. Ale wiem, ze musimy jej pomóc.
- Mamo, doprawdy ! żeby się tak rozczulać nad byle pisklakiem.
Myślisz ze ojciec pozwoli ci trzymać w domu jakiegoś ptaka? Każe ci wyrzucić i tyle.
- Ojciec ? - powtarza matka pytająco, jakby zapomniała, ze ojciec lada chwila wróci z pracy. - Gdybyś go poprosiła, Olunia, powiedziała ze chcesz tego ptaka odratować ? Olunia, powiedz mu tak, proszę...
- Co takiego! Ja mam prosić ojca ?
- Olunia ... przecież trzeba mu pomóc, temu ptakowi.
- Wyrzucić go i już ! I po ptakach ! - śmieje się.
- Co to ? mamo ? Beczysz ?.

A matka siedzi z ptakiem w dłoni i płacze.
- No wiesz ! - krzyczy do niej ze złością - beczeć z powodu wrony ! która i tak kot pożre ?
- Nie nad ptakiem płacze. Nad tobą - odpowiada matka przez łzy, stula dłoń.
- Daj krzyczy z jeszcze większa złością. - Sama wyrzucę !
Oczy matki nagle obsychają. Wyrzucić ? po prostu wyrzucić ?, powtarza i jej dłoń stula się coraz silnie, a błękitne oczy matki staja się nagle czarne. Dostała ataku szalu ? zwariowała ? wściekła się ?
- Czego się plączesz, ptaku - sieroto, czego tu szukasz, czego się po nas spodziewasz, możne miłosierdzia ? Ależ ptaku, z tobą tylko kłopot, trzeba cie nakarmić za darmo, obrać za darmo, ogrzać za darmo. Wynos się do innych, ale już, już cie tu nie widzę, wynocha ! - I dłoń matki zaciska się jeszcze mocniej.
- Co robisz ? mamo ? - krzyczy, zmartwiała ze zgrozy.
Masz, - mówi matka, oczy ma wciąż czarne; - teraz wyrzuć.

"Zabić ptaka" 
Ewa Ostrowska

7:20 rano z głębokiego snu budzi mnie przeraźliwy pisk.
Zamroczona snem wstaję pośpiesznie i biegnę w kierunku kwilenia.
W drzwiach kuchni widzę Nitkę trzymającą w pyszczku 'sprawcę tego wrzasku'. Moje pierwsze skojarzenie to mysz, oblewa mnie zimny pot i ogarnia gniew na kota, że nie zabiła zdobyczy i teraz będę ganiać za nią po całym mieszkaniu. W następnej chwili widzę, że to jednak ptaszek, dokładnie sikorka, mała, biedna, przestraszona, swoim kwileniem błagająca o litość, ale kota niewzruszona bawi się swoją zdobyczą, puszcza i łapie ją na przemian. A w mojej głowie jedna myśl, sikorka żyje, żyje ! 
Zabieram Nitkę od jej zdobyczy. Wracam do sikorki, patrzę,że siedzi w kącie kuchni i patrzy przestraszonym wzrokiem, na szczęście nie widzę śladów krwi, straciła jedynie tylko kilka piórek, uf. Pośpiesznie staram się złapać ptaka do pudełka, żeby wypuścić biedaka na wolność, ale maleństwo jest tak przerażone, że ucieka za lodówkę. Kilka godzin czekania i postanawia wyjść, zostaje złapane, obejrzane czy aby na pewno wszystko z nim w porządku i odzyskuje wolność. Moja radość ogromna, udało się uratować tego ptaka, z poprzednim nie miałam tyle szczęścia. Nitka zazwyczaj przynosi dżdżownice i żaby do domu, tym razem jednak znowu postanowiła obdarować mnie małym, pięknym ptaszkiem. 
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a sama Nitka mimo, że była niepocieszona utratą zdobyczy została pochwalona za swój talent łowiecki i nagrodzona przysmakiem.


Nasza dumna łowczyni.


na szczęście ocalała :)


wzrok łowcy 
(polowanie na ćmę)

Michał z rodzicami się śmieją, że Nitka potrafi polować tylko na robale i płazy jak widać nie tylko...

niedziela, 10 listopada 2013

Szarlotka razowa z aronią: Listopadowe Wyzwanie Blogerek.

Razem z 11 wspaniałymi kobietami podjęłam się listopadowego wyzwania blogerek. Tematem przewodnim jest szarlotka i mimo,że nie jestem najlepsza w wypiekach postanowiłam wraz z dziewczynami wyczarować coś pysznego na niedzielny stół. 


Sami zobaczcie co z tego wyszło:


Żytnie razowe ciasto kruche:
3 lub 4 szklanki mąki żytniej razowej
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 lub 1 łyżeczka cynamonu
100 g margaryny do pieczenia np. Kasia, musi być schłodzona.
1/2 szklanki brązowego cukru 
1 duże jajko lub 2 mniejsze.
1/2 szklanki płynnego miodu

Jabłka z aronią - nadzienie.
1 kg jabłek u mnie szara reneta ale mogą być inne
250 g mrożonej aronii
3 łyżki soku z cytryny
garść małych lub dużych posiekanych rodzynek
3 łyżki brązowego cukru
2 łyżki płynnego miodu
przyprawy: 2 łyżeczki cynamonu 
1/2 łyżeczki kardamonu, imbiru i gałki muszkatołowej

szarlotkę posypujemy cukrem pudrem z dodatkiem cynamonu.

Do dużej miski (ja mam specjalną do wyrabiania ciasta) wsypujemy mąkę i mieszamy ją z solą, proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną i cynamonem. Dodajemy pokrojoną w kostkę margarynę i brązowy cukier, siekamy wszystko nożem. Dodajemy jajko i mieszamy nożem, dodajemy miód i zgarniając mąkę do środka zagniatamy szybko ciasto. Formujemy kulę następnie dzielimy ją na 2 części, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki.

Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Przygotowujemy tortownicę, możemy ją wyłożyć papierem do pieczenia ale nie musimy. Obieramy jabłka, trzemy na tarce o dużych oczkach. Ostrożnie mieszamy z sokiem z cytryny, przyprawami, rodzynkami oraz aronią. 

Jedną połowę ciasta rozwałkowujemy na spód tortownicy ew. możemy ręką rozprowadzić ciasto. Następnie dziurkujemy je widelcem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 13 do 15 minut następnie wyciągamy ciasto z piekarnika. 

Temperaturę w piekarniku obniżamy do 180 stopni. Drugą część ciasta rozwałkowujemy. Masę jabłkowo - aroniową mieszamy z cukrem i miodem i wykładamy na wcześniej upieczony spód szarlotki. Przykrywamy drugą częścią ciasta (podziurkować ciasto widelcem lub zrobić x nożem na cieście) wstawić do piekarnika. Piec przez 30 minut, następnie przykryć folią aluminiową i piec kolejne 15 minut. Po wyłączeniu piekarnika ściągamy folię z ciasta i zostawiamy je jeszcze przez 10-15 min. w środku. 

Szarlotka zarówno na ciepło jak i na zimno jest pyszna, 
na ciepło polecam z lodami czekoladowo-wiśniowymi.


W Listopadowym Wyzwaniu Blogerek wzięły udział:


ORGANIZATORKI :

PAULINA

MARTA


ZAPROSZONE BLOGERKI :

ELA

MAGDA

KASIA

GOSIA

OLIWIA

IWONA

JUSTYNA

RENATA 

ELIZA 

Bardzo dziękuję za zorganizowanie tej akcji i za wspólnie spędzony z Wami czas.

dobrego dnia !